Rachel
Obudziłam się czując pod sobą miękkie podłoże. Powoli wstałam i rozejrzałam się po pomieszczeniu. Byłam w szpitalnej sali. Wszędzie było nienaturalnie biało. Wstałam powoli i wyszłam na korytarz.
- Pusto...- pomyślałam. W całym korytarzu rozprzestrzeniała się taka sama biel, jak w uprzedniej sali. Ruszyłam powoli przed siebie rozglądając się bacznie dookoła. Gdy doszłam do końca...nie było tam nic...po prostu światło. Białe, rażące światło. Odwróciłam się, żeby nie oślepnąć i wróciłam się tą samą drogą, którą szłam przed chwilą. O co tu chodzi...? Nagle ktoś lub coś złapało mnie od tyłu. Szarpałam się i próbowałam go lub to uderzyć, ale bez skutku. Po chwili poczułam przeszywający mnie na wylot ból w brzuchu. Upadłam na ziemię martwa.
Obudziłam się z krzykiem. Nade mną stał Jackson, mama oraz Domi. Wszyscy sprawiali wrażenie zmartwionych.
- Rachi? Wszystko w porządku?- spytała Domi.
- T-Tak...- wyjąkałam.
- Strasznie krzyczałaś przez sen- wtrąciła się mama i mnie przytuliła.
- Co ci się śniło?- spytał Jackson.
- Nieważne. Jak dobrze że tu jesteście- wtuliłam się w mamę.
- Zawsze byliśmy- Domi uśmiechnęła się słabo.
- Czemu mielibyśmy nie być?- spytał mój brat.
- No bo....ech....- nie wiedziałam jak mu odpowiedzieć. Jedyne co zrobiłam to mocniej wtuliłam się w mamę.
- Rachel...?- spojrzał na mnie podejrzliwie.
- No bo...śniło mi się, że was nie było...- do oczu napłynęły mi łzy.
- Jak...?- wyszeptał.
- T-Ty...- wyszeptałam a z oczu poleciały mi łzy.
- Co?! Nie!! Nie wierzę!!- wybiegł z pokoju.
- Jackson!!- Domi za nim pobiegła.
- Wiedziałam, że to tak się skończy- rozpłakałam się bardziej.
- Ciii. Już nie płacz- mama mnie przytuliła. Usłyszałam dźwięki awantury i trzaskanie drzwiami. Nagle do pokoju wpadł Jackson. Jego oczy były czarne, a w zaciśniętej dłoni trzymał nóż. Podszedł do nas i chwycił mamę za gardło.
- Jackson!! Nie!! Zostaw ją!!!- odepchnęłam go, po czym razem z mamą wybiegłam z pokoju. Poleciałyśmy na górę. Usłyszałam jak Jackson wstaje i zaczyna za nami biec. Przeraziłam się nie na żarty. Moja rodzicielka wbiegła ze mną do mojego pokoju, i kazała schować mi się w szafie.
- Mamusiu ja n-nie...- nie dokończyłam, bo mi przerwała.
- Nie bój się kochanie. Jestem przy tobie- pocałowała mnie w czoło- Pamiętaj. Zawsze będę cię kochać- w tym momencie do pokoju wpadł rozwścieczony Jackson. Jego oczy były przepełnione furią. Mama stanęła przede mną- Jackson opamiętaj się!!- wrzasnęła.
- Hahaha!!- roześmiał się psychicznie, po czym bez wahania wbił mamie nóż w gardło. Jej martwe ciało opadło powoli na ziemię. Krzyczałam i płakałam ile wlezie. Mój sen...zaczyna się ziszczać!! Ja...Ja muszę ochronić Domi!! Szybko i sprawnie wyminęłam brata po czym wypadłam z domu i pognałam w stronę lasu, i jednocześnie- domu Domi. Słyszałam za sobą jego kroki... W moich oczach pojawiły się łzy. Mój sen staje się rzeczywistością. Nie wiem jak i czemu, ale jedno wiem na pewno: Muszę jak najszybciej dobiec do Domi i ją ochronić. Muszę zmienić bieg wydarzeń.
- Rachel!! Chodź do braciszka!!- zaśmiał się psychicznie. Tak jak w moim śnie. Każde słowo, każda litera, każde brzmienie. Co do cala. Wszystko takie samo...
- NIE!!!- pomyślałam- Nie będzie tak samo!! Nie pozwolę!!- przyśpieszyłam znacznie, by po chwili znaleźć się przed domem mojej przyjaciółki. Załomotałam nerwowo w drzwi, oglądając się przy tym cały czas za siebie. Szybciej Domi, SZYBCIEJ!! Słyszę go!! Jest coraz bliżej! Nagle drzwi się otworzyły. Wpadłam do środka mijając zdziwioną i chyba jeszcze trochę zdenerwowaną przyjaciółkę po czym zamknęłam drzwi na wszelkie, możliwe sposoby.
- Rachel co się stało?- spojrzałam na nią przerażona. Nie wytrzymałam już i zaczęłam płakać- Już spokojnie. Nie płacz- przytuliła mnie.
- D-Domi- spojrzałam na nią zapłakana- Obiecaj mi coś.
- Co takiego? Wiesz, że możesz mnie prosić o wszystko- odparła zdeterminowana.
- Nie wpuszczaj tu nikogo, dobrze?
- No...dobrze...- była mocno zdziwiona i zdezorientowana. Usłyszałam pukanie do drzwi.
- Domi!! Skarbie!! To ja!!- krzyknął mój brat.
- Idź sobie!!!! Nie będę z tobą gadać!!!- wrzasnęła. Chwila...to może się udać!!! Tak trzymaj Domi!!
-------------------------------------------------
Okej wiem, że jestem zua kończąc w takim momencie, ale chciałam podtrzymać to napięcie XD Kolejny rozdział pojawi się już nie długo. Bajo!! ;33
# Potter ;33
Zarąbiste! Czekam na kolejny rozdzialik ;3
OdpowiedzUsuń;33
UsuńO-o
UsuńPotter wiem że mnie później zbijesz ale chcę wszcząć wojne na minki!!! :33 :33
OdpowiedzUsuńOooooooo Jak Ci uju mówiłam wypier papier firmowy i fioletowy ty pedale
OdpowiedzUsuń