piątek, 18 września 2015

"Rozstrzęsiona" by Venus

- Znowu się spotykamy - przejechał palcem po moim ramieniu. 
- Idź sobie - podkuliłam nogi pod brodę. 
- Najpierw mnie wysłuchasz - jedyne co mogłam dostrzec w ciemności przed sobą to zarys jego sylwetki. - Jesteś sama... 
- Nie jestem - przerwałam mu. 
- Oh, serio? - zaśmiał się. - Nie ma już twojego przyszywanego braciszka, ale ciekawe, dlaczego? Ah, już pamiętam. Przez ciebie. 
- Kłamiesz - spuściłam wzrok. 
- Ja kłamać? To nie moja rola. Wszyscy których kochałaś nie żyją. I to tylko twoja wina. 
- N-nie - wyjąkałam. 
- Tak i ty wiesz to najlepiej. Nie jesteś normalna. Jesteś niezwykła. Jesteś... 
- Skończ - podniosłam głowę patrząc na niego ze łzami w oczach. 
- Jestem tu żeby ci pomóc. 
- Chcesz mnie wykorzystać - odwróciłam głowę i zaczęłam patrzeć na ścianę obok. 
- Chcę, abyś dołączyła do mnie. Będziesz miała wszystko co sobie zażyczysz, ale pod jednym prostym warunkiem... 
- Jakim? - wróciłam do niego wzrokiem. 
- Będziesz robić to w czym jesteś najlepsza.
 - Czyli? - usłyszałam jego śmiech. - O co ci chodzi? 
- Zabijać. 
- Nie zgadzam się. 
- Dlaczego? Do tego zostałaś stworzona, to twoje... 
- To nie jest moje przeznaczenie - ponownie mu przerwałam. 
- Jest, wiem ile to ci sprawia przyjemności. Bronisz się przed sobą. 
Chyba miał rację. Podobało mi się to, ale równocześnie wiem, że robiłam źle... nawet bardzo źle.... 
- Pozwól mi ciebie poprowadzić przez świat - wyciągnął do mnie rękę. 
- J-ja... nie mogę - spojrzałam w górę. 
- Ależ oczywiście, że możesz. Chodź ze mną. 
Ja wiem, że on jest zły. Będzie mi kazał zabijać, ale tymczasem nie mam nikogo... wyjęłam nóż, ten sam, który wbiłam mojemu przyszywanemu bratu w brzuch. Należał do niego... no właśnie, należał. To co się stało to był wypadek... ehh. Nie chcę być potworem... chcę być taka jak inni - normalna. Wiem, to słowo jest kłamstwem, bo nikt nie jest normalny. Każdy ma swoje wady - większe bądź mniejsze. Ja mam dużą... raz to zrobiłam i już się od tego nie uwolnię. Kiedyś będę musiała to powtórzyć wbrew mojej woli. Spojrzałam na jego twarz okrytą mrokiem. Wywoływał u mnie strach, jednak... wydał mi się bliski. Zostałam sama - miał rację. Jest zły, to fakt, ale sama nie jestem lepsza. Do tego był bardzo przekonywujący. Moje stanowcze "nie" przekształciło się w wahanie. Ścisnęłam nóż w prawej dłoni. Po chwili otworzyłam rękę i schowałam go do kieszeni. Na poprzednim miejscu ostrza, utworzyła się niewielka rana, teraz już blizna. Nie zapomnę tego dnia, w którym popełniłam błąd, dzięki niej. 
- Zgadzam się - podałam mu rękę, a on pomógł mi wstać. 
- Wiedziałem, że się zgodzisz - na jego twarzy pojawił się uśmiech. - A teraz chodź czeka nas wiele pracy.

 ♤♤♤

Leci kolejny one shot (wszystkie one shoty, które napiszę będą łączyć się w jedną historię, tyle, że to nie będą kolejno ułożone wydarzenia z życia, lecz wymieszane). W następnym "rozdziale" poznacie imię głównej bohaterki i martwego brata z rodziny zastępczej.

Pozdrawiam.

 // Vєηυѕ

4 komentarze:

  1. Tylko gdyby nie było tych znaków zapytania :\

    OdpowiedzUsuń
  2. Vєηυѕ, masz nomina do #LBA!
    http://przygodyjeremiego.blogspot.com/2015/10/tym-razem-pytania-od-kate-i-znowu-od.html

    OdpowiedzUsuń