Ruszyłam za nim w drogę. Skierował się wgłąb lasu. Wpatrzony w księżyc, niczym jego ostatnią nadzieję, podążał nieznanym szlakiem. To nie była jego wina. Szłam za nim... musiałam. Nic z tym nie zrobiłam, a nawet mu pomogłam. Mamy na rękach krew, jej krew. Nie mam sumienia, ale będzie mnie to dręczyć do mych ostatnich dni. Nie patrzę w niebo, nie jestem tego warta by podnieść głowę. Patrzę w dół, na jego kroki. Mimo wszystko, podążam za nim, winna. Nie wiem, co chce zrobić. Krzyk, płacz, bliskość jest teraz dla niego niczym. Otacza go kopuła bólu, a ja mogę jedynie za nim iść w nadziei. Pośród drzew wydaje mi się, że słyszę jej echo. Oszalałam tak jak on? Może to prawda? Jednak idę dalej. Chcę cofnąć czas. Pierwszy raz poczułam strach. Tak, to uczucie jednak istnieje. Mój nerwowy wzrok przeskakiwał z miejsca na miejsce. Nogi uginały się pode mną odmawiając posłuszeństwa. Z trudem brnęłam do przodu. Nie zostawię go. Nie mogę. Na horyzoncie pojawiły się pierwsze promienie światła. Chciałam biec, nie mogłam. Ucieczka to nie wyjście, lecz teraz się boję. Tak, boję. Wyrównałam z nim krok, patrząc co jakiś czas za siebie. Dotarliśmy na polane. Patrzył w księżyc, a z oczu poleciały mu łzy. Chciałam go zabrać do domu, ale zobaczyłam JĄ. Jej blada postać zbliżała się do niego. To koniec. Nie mogłam się nawet odwrócić. ONA chce zemsty za siostrę. Była coraz bliżej, muszę go obronić! Nie mogę... jestem za słaba... On natomiast stał dalej patrząc tępo przed siebie. ONA uśmiechnęła się do mnie wrednie, wiedziała, że nie jestem w stanie nic zrobić. Wyjęła nóż z jego kieszeni i pokierowała w miejsce serca. W tym momencie zaszkliły mi się oczy. Pchnęła go, powoli, zadając mi psychiczny ból. Upadłam na ziemię, dalej patrząc na tą scenę. Zniknęła. Z trudem się podniosłam I podeszłam do brata. Był zimny. Księżyc zniknął z nieba, a pierwsze promienie słońca padły na martwe ciało. Nie wytrzymałam. Rozpłakałam się, kurczowo przytulając brata. Nie mam po co żyć... dla kogo żyć...
Otworzyłam oczy z trudem oddychając. Na szczęście... żyją...
- Wszystko dobrze? - dotknął mojego czoła.
- Tak... - wyszeptałam i się do niego przytuliłam. - Jak dobrze, że was mam - spojrzałam na przyjaciółkę, a potem na słońce za oknem. Nienawidzę siebie.
♤♤♤
Pierwszy one shot już za mną. Nie jest jakiś świetny (przynajmniej ja tak uważam, że stać mnie na więcej), ale jest.
// Vєηυѕ
Podoba mi się! Ale nie wiem o co chodzi
OdpowiedzUsuń